Zmiana adresu Rolowego

Świat się zmienia. Ten muzyczny, rolowy również. Zapraszam zatem pod nowy adres

www.swiat-muzyki.pl

gdzie Rolowego będzie jeszcze więcej i lepiej!!!!

Pozdrawiam wszystkich czytelników

Karol „Rolu”

Opublikowano Muzyczny | Dodaj komentarz

Materia – We Are Materia

materia we are materiaPrzyznam szczerze, że obawiałem się nowej płyty ekipy ze Szczecinka. Dlaczego? Z prostej przyczyny: w moim przypadku ich poprzedni krążek – „Case Of Noise” średnio zniósł próbę czasu. Po pierwszym totalnym zauroczeniu i katowaniu przez wiele miesięcy coś pękło i dziś do tego wydawnictwa wracam rzadko. Co nie zmienia faktu, że i tak je lubię! Obawiałem się, że tutaj może być podobnie. Okazuje się, że zupełnie bezpodstawnie. „We Are Materia” to niesamowicie dobry i równy materiał. Jednocześnie jest to pstryczek w nos dla niedowiarków i maruderów twierdzących, że zespół jest tylko tworem wypromowanym w Must Be The Music, opartym na ciekawie przerobionym coverze. Tworem, który po swoich 5 minutach umrze śmiercią naturalną. „We Are Materia” jest dowodem na to, że chłopakom daleko jest do zakończenia kariery a sama zawartość krążka sprawia, że szczecinecka ekipa w coraz bardziej chamski i bezczelny sposób pcha się do metalowej światowej ekstraklasy. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Riverside – Love, Fear And The Time Machine

riverside love fear and the time machineNajnowszy album jednego z naszych najlepszych „produktów” eksportowych został już rozłożony na czynniki pierwsze w dziesiątkach innych recenzji. Nie ma zatem sensu powielać wszystkiego co już zostało napisane i u mnie będzie inaczej – na zasadzie zimnej analizy:) Zacznijmy od plusów. Niewątpliwie jednym z największych jest wydanie takie samo jak to miało miejsce w przypadku „SONGS”. Dwa krążki „LFATTM” umieszczone są w bardzo ładnym digipaku z bardzo oryginalnymi i nietuzinkowymi grafikami Travisa Smitha. Gość już wcześniej przyzwyczaił nas do tego, że odwala kawał porządnej roboty – tak jest i tym razem. Drugi wielki plus – krążek „Day Session”. Pierwsze, bardzo luźne skojarzenie: „Metanoia” Porcupine Tree. Niecałe 30 minut grania snuje się niespiesznie w bardzo przyjemny sposób umilając czas spędzony przy wykonywaniu innych czynności np. czytania, sprzątania, pisania itp. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , | 4 komentarzy

Royal Thunder – Crooked Doors

royal thunder crooked doorsZ nazwą Royal Thunder pierwszy raz zetknąłem się już kilka lat temu z okazji wydania ich debiutanckiego albumu. Wtedy skończyło się tylko na przeczytaniu bardzo pozytywnej opinii na jego temat. W przypadku ich drugiego – najnowszego dzieła – „Crooked Doors” fala a właściwie tsunami pozytywnych komentarzy było tak wielkie, że nie sposób było nie sięgnąć po to wydawnictwo. Sięgnąłem raz…. i systematycznie sięgam po nie już od ładnych paru miesięcy. Zazwyczaj sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju „ochów” i „achów” płynących z każdej strony ale tutaj „z bólem serca” muszę przyznać, że nie są one nawet w najmniejszym stopniu przesadzone. „Crooked Doors” rozpoczyna się od mega przebojowego „Time Machine”. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Kurt Vile – B’lieve I’m Goin Down…

kurt vile blieve im goin downJeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia byłoby to, że z głośników sprzętu takiego grunge’owo-metalowego ortodoksa jak ja będą leciały dźwięki wygenerowane przez jakiegoś zniewieściałego kolesia:) Ale lata lecą, czynnika ortodoksyjnego jest coraz mniej, człowiek otwiera się na nowe style, poszerza horyzonty no i tak jakoś wyszło, że krótko po premierze „B’lieve I’m Goin Down…” wziąłem ten krążek na warsztat. Kurt Vile obił mi się o uszy już jakiś czas temu, w czasie gdy poznawałem twórczość The War On Drugs. I tak jak TWOD bardzo polubiłem tak do jego solowej twórczości jakoś nie specjalnie mogłem się przekonać. Miała ona dużo fajnych fragmentów ale jakoś nie było ogólnej chemii. Aż do najnowszego dziecka Vile. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Chris Cornell – Higher Truth

chris cornell higher truthDobry zwyczaj przyjęty w wielu innych recenzjach nakazywałby mi pomarudzić i ponarzekać. A to np. na to, że wydając 6 lat temu „Scream” Cornell sięgnął dna, sprzedał (a właściwie oddał za darmo) swoje ideały itp. Albo, że nowy album nie ma kopa, jest mało „soundgardenowaty”. Fakt faktem – taki właśnie jest. Ale od „soundgardenowatych”, grunge’owych albumów jest (jak łatwo się domyśleć) Soundgarden a nie Cornell solo. Szkoda, że tak wiele osób o tym zapomina…. W każdym razie w tym tekście nie będzie marudzenia bo w zasadzie nie ma ku temu powodów. „Higher Truth” to solidne wydawnictwo: bardzo jednolite – co wielu mu zarzuca ale dzięki temu również w miarę spójne i trzymające się kupy. Oczywiście nie brakuje tu słabszych fragmentów – mnie osobiście drażni przesłodzony „Josephine”. Ale poza tym odbiór krążka jest jak najbardziej pozytywny. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , | 2 komentarzy

Kylesa – Exhausting Fire

kylesa exhausting fireOd dłuższego czasu pośród kapel grających metal z przedrostkiem „sludge” można zaobserwować niepokojące zjawisko – znaczne złagodzenie brzmienia. I tak np. ciężko zestawić ze sobą np. debiutancki „Remission” i ostatni „Once More ‚Round The Sun” Mastodona. Wiadomo – nie można całe życie grać dla metalowych ortodoksów i trzeba zrobić ukłon w stronę szerszej publiki żeby mieć co do gara włożyć jeśli utrzymuje się tylko z tworzenia muzyki. Podobna sytuacja jak z Mastodonem ma miejsce również w przypadku Baroness. „Red Album” i „Yellow & Green” to dwie zupełnie różne bajki. Rękę powyższym zespołom może podać również Kylesa a ich najnowsze dzieło – „Exhausting Fire” jest najlepszym przykładem opisywanego przeze mnie zjawiska. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , | 2 komentarzy

Slayer – Repentless

slayer repentlessLombardo wyrzucony, Hanneman nie żyje – nie ma już Slayera. Araya z Kingiem powinni przejść na muzyczną emeryturę, założyć ciepłe kapcie i zająć się czymś innym. Dużo opinii o podobnym wydźwięku pojawiło się w Internecie przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Podobne żale wylewane są w niektórych recenzjach najnowszego dziecka Zabójcy – „Repentless”. A jaka jest prawda? Prawda jak zwykle leży po środku;) Fakt faktem – Lombardo miał duży wkład w najlepsze albumy zespołu. Ale przecież i te nagrywane z Bostaphem na garach również dawały radę, nie? Podobnie sprawa wygląda z Jeffem. Facet był muzykiem nietuzinkowym ale w zespole było jeszcze 3 innych gości. Sam slayerowatego wagonika nie byłby w stanie pociągnąć nawet mimo najszczerszych chęci. W spadku po Hannemanie słuchacze dostają na „Repentless” utwór „Piano Wire”, który mimo że całkiem niezły to jest jednak dowodem na to, że nawet najlepszym zdarzają się gorsze dni. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , | 2 komentarzy

Iron Maiden – The Book Of Souls

iron maiden book of soulsBałem się nowej płyty Iron Maiden. Moje obawy podsycane były przez kolejne informacje na temat „The Book Of Souls”. Najbardziej przerażał czas trwania wydawnictwa. Kilkanaście lat temu zespół przyjął sobie za cel maksymalne wydłużanie i rozciąganie utworów. Tutaj mieliśmy dostać tego apogeum. Nastroju nie poprawił zapowiadający album „Speed Of Light”, który nie powalał i raczej zniechęcał niż zachęcał. Ale akurat to zbytnio mnie nie zmartwiło bo od lat znaczna część zespołów ma cudowną umiejętność dobierania na single utworów przeciętnych, które nie odzwierciedlają poziomu całego wydawnictwa. Za to z Eddiem coś jest nie tak… Tzn. sama jego postać jest najlepsza od wielu lat ale tak jakby brakowało do niego tła? Po dłuższym obcowaniu z tym wydawnictwem można jednak dojść do wniosku, że ma to głębszy sens i trzyma się kupy.Mimo tych wszystkich „ale” i tak odliczałem dni do 4 września bo to jednak jedna z największych i najbardziej oczekiwanych premier tego roku. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , | 5 komentarzy

Lamb Of God – VII: Sturm Und Drang

lamb of god vii sturm und drangEkipie Lamb Of God apogeum wnerwienia na otaczający nas świat przypadło chyba na „Resolution”. Skąd ta hipoteza? Otóż stąd, że na następcy wydanego w 2012 roku krążka poziom agresji i gniewu gwałtownie opadł. Oczywiście na siódmym albumie w dyskografii zespołu jest on również wyczuwalny, z tym że zdecydowanie w mniejszym natężeniu. Czy to źle? Teoretycznie tak bo przecież od takich zespołów oczekujemy muzycznej rzeźni. W praktyce wypada to tak, że bezkompromisowa agresja i gniew zastąpione zostały dużą różnorodnością. Efekt tego zabiegu wypada nadzwyczaj dobrze. Mimo wyraźnego spuszczenia z tonu i tak już na samym początku zostajemy potraktowani solidnym podbródkowym. „Still Echoes” jest świetnym otwieraczem i wypada w tej roli zdecydowanie lepiej niż „intro” z „Resolution”. Energii i mocy nie brakuje też w „Erase This”. Tutaj uwagę przykuwa specyficzny, nerwowy motyw gitarowy na początku utworu. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Na skróty #1: Ghost B.C., Motorhead, P.O.D.

W dniu dzisiejszym swój debiut zalicza nowy cykl, w którym planuję w kilku zdaniach opisywać swoje przemyślenia na temat albumów, które zasługują/nie zasługują na uwagę a tych przemyśleń jest na tyle mało, że nie uzbierałoby się ich na osobną recenzję:) Na pierwszy rzut najnowsze krążki prosto od Ghost, Motorhead i P.O.D.

motorhead bad magicMotorhead „Bad Magic” – tu można by napisać tylko jedno zdanie: kolejny album Motorhead… Zdecydowanie bardziej skoncentrowany i mniej różnorodny od np. „Aftershock”. Na „Bad Magic” Lemmy skupił się głównie na dynamice. W efekcie otrzymujemy krążek szybki, skoncentrowany ale bez tej „bożej iskry”, która wcześniej zespołowi kilkukrotnie się przytrafiała. Jest zdecydowanie lepiej niż na większości ich wydawnictw z lat 90tych ale w rankingu tych wydanych w nowym stuleciu „Bad Magic” plasuje się raczej w ogonie niż w czubie. Czuć tu zmęczenie Lemmy’ego. Ale nie zmienia to faktu, że albumu całkiem przyjemnie się słucha, bez większego znużenia. 6/10

pod awakeningP.O.D. „The Awakening” – gatunek określany nu metalem jest chyba jednym z najbardziej specyficznych w historii muzyki. Po wielkim boomie na przełomie wieków przyszło ekspresowe wygaszanie na zasadzie: żarło, żarło i zdechło. Korn od zawsze był nie do końca „nu”, Limp Bizkit coś tam kombinuje ale im za bardzo nie wychodzi, Linkin Park odjechał w zupełnie inne rejony. Okazuje się , że ekipa P.O.D. nadal żyje i w miarę systematycznie tworzy nową muzykę. Po przesłuchaniu „The Awakening” zastanawiam się tylko po co i dla kogo? Kiedyś ich twórczość porywała tłumy, była nachalnie promowana w mediach. Dziś nie pozostało z tego nic. Nowy krążek to odgrzewanie kotletów sprzed lat. Dodatkowo poprzeplatany irytującymi „gadankami”. Nowych fanów takim graniem raczej sobie nie przysporzą a i starych ciężko będzie przekonać do „The Awakening”. Słuchanie tego krążka nie jest męczarnią ale frajdą też to ciężko nazwać. Na rynku są setki takich płyt, nie ma potrzeby nagrywać kolejnych. 4/10

ghost bc melioraGhost B.C. „Meliora” – do tej pory skutecznie udawało mi się omijać twórczość Ghosta. Niby wizerunkowo było w tej grupie coś intrygującego ale nie czułem praktycznie żadnego parcia do poznania ich twórczości. Po „Meliorę” sięgnąłem z nudów(lub na zasadzie: nie mam czego słuchać) i czas spędzony z tym albumem tylko tę nudę wydłużył. Kompletnie nie rozumiem fenomenu tego zespołu. Wizerunkowo mogą dawać wrażenie, że potrafią dowalić do pieca. Odpalam krążek a tu zonk! Ni to rock, ni to metal, w sumie cholera wie co to. Zasadniczo nie za bardzo wiem jaka miałaby być grupa docelowa dla ich twórczości. Fanatycy Blue Oyster Cult? Żyją jeszcze tacy? Mnie „Meliora” totalnie nie przekonuje, po jednym przesłuchaniu nie mam ochoty do niej wracać. Jak i do całej twórczości Ghost B.C. Wiele hałasu o nic… Ale że nie znam się na takim graniu to profilaktycznie brak oceny

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , , , | 8 komentarzy

Soulfly – Archangel

soulfly archangelJeszcze parę lat temu na każdą wieść o nowym wydawnictwie jakiegokolwiek tworu mającego Maxa w składzie śliniłem się jak dziecko i niecierpliwie odliczałem dni do premiery. Jednak w pewnym momencie coś pękło, nastąpił punkt przegięcia i do kolejnych albumów Soulfly czy też Cavalera Conspiracy podchodzę z coraz to większym dystansem i sceptycyzmem. Max w wielu wywiadach jedzie po swoich byłych kolegach z Sepultury jak po psie nie odnotowując jednego ważnego faktu – sam systematycznie obniża loty. I to właśnie ten sukcesywny spadek formy jest główną przyczyną zmniejszenia zainteresowania – zwłaszcza, że konkurencja nie śpi. O „Archangel” dowiedziałem się późno – chyba dopiero w momencie gdy światło dzienne ujrzał pierwszy płytowy zapowiadacz – „We Sold Our Souls To Metal”. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , | 2 komentarzy

Fear Factory – Genexus

fear factory genexusSą rzeczy, które odgrzewane smakują lepiej. Rzeczy, które z każdym kolejnym odgrzaniem nabierają szlachetności, wyrazistości i coraz to lepszego, bardziej wyrafinowanego smaku. Najlepszym przykładem dla tej tezy może być bigos. Kolejnym mogłyby być np. kluski ziemniaczane. Potwierdzeniem dla powyższej teorii z pewnością nie mogłaby być twórczość Fear Factory. Zespół ten na początku lat 90tych „uformował” swój niepowtarzalny styl i opierając się na nim brnie przez muzyczny rynek już od ponad 20 lat. Po drodze trafiały się im albumy genialne („Demanufacture”), świetne („Obsolete”) jak i te gorsze („Transgression”). Ogólnie rzecz ujmując tendencja była spadkowa z jednorazowym wyskokiem w postaci „Mechanize”, który przywracał wiarę w to, że jeszcze może być bardzo dobrze. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , | 2 komentarzy

Rwake – Hell Is A Door To The Sun

rwake hell is a door to the sunJeszcze kilkanaście miesięcy temu – po dogłębnym poznaniu twórczości takich kapel jak Neurosis, Kylesa, Baroness, Black Tusk (i jeszcze kilku innych) – stwierdziłbym, że sludge metal to gatunek, który przekopałem praktycznie na wylot i niczym już mnie nie może zaskoczyć. No i wtedy pojawił się Rwake… Jeśli do tej pory pisałem o trudnych początkach wielkiej miłości do niektórych zespołów (tak na szybko przychodzi mi do głowy High On Fire) to nie wiem nawet jak nazwać swoje pierwsze kroki i minuty spędzone z Rwake. Wiem jedno – nie były to długie minuty bo po kilkudziesięciu sekundach dałem sobie spokój. Przy kolejnych podejściach było podobnie. Zmian nie odnotowałem zatem zespół poszedł w odstawkę. Wiele wody upłynęło w Odrze zanim zetknąłem się z nim ponownie – podczas zakupów na Amazonie. Akurat stwierdziłem, że nie mam czego słuchać i szukałem tam czegoś totalnie na ślepo. Amazon zasugerował mi właśnie „Hell Is A Door To The Sun”. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , | 1 komentarz

High On Fire – Luminiferous

high on fire luminiferousKilka miesięcy temu pisałem o początkach mojej trudnej relacji z ekipą High On Fire. Kilka podejść do ich twórczości kończyło się fiaskiem. W końcu nastąpiło przełamanie, po którym poznawanie każdego kolejnego albumu przychodziło z coraz większą łatwością. Zatem przyznaję się bez bicia – odliczałem dni do premiery „Luminiferous”. Apetyt podsycały kolejne płytowe zapowiedzi wrzucane do sieci ze szczególnym naciskiem na „Slave The Hive”. Kawałek ten do najświeższych nie należy bo światło dzienne ujrzał jeszcze w 2013 roku ale na regularnym wydawnictwie wylądował dopiero teraz (pewnie dlatego, że po drodze żadnych studyjnych krążków HOF nie było;). Co by nie było – „Slave The Hive” najzwyczajniej w świecie urywa dupę z korzeniami. Jest to ta odsłona High On Fire, którą lubię najbardziej: wariackie tempo, ściana dźwięków, przytłaczający ciężar. Czytaj dalej

Opublikowano Muzyczny | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz